Bromberger Schleppschiffahrt A.G., po przejęciu całego taboru holowniczego wraz z dwiema barkami bez własnego napędu od Bromberger Dampfschiffgesellschaft w 1906 roku, zlecił własnej stoczni budowę kolejnego holownika parowego konstrukcji stalowej z drewnianym pokładem. Zgodnie z panującym wówczas zwyczajem, na cześć Cesarza Niemiec otrzymał imię „WILHELM”. Statek zwodowano 28 września 1906 roku, koszt budowy wyniósł 38 400 marek. „Wisła” przystosowana była do żeglugi na Brdzie, Warcie i Noteci, z powodzeniem holowała również barki na Wiśle, od przygranicznego Silna aż po Gdańsk.

Ówcześni konstruktorzy pracując nad projektem nowej jednostki postanowili wprowadzić pewne zmiany, które zasadniczo różniły statek od pozostałych. Pierwsza polegała na zastosowaniu odmiennego od ogólnie przyjętego sposobu składania komina, który można by przyrównać do anteny teleskopowej. Komin, pozbawiony opaski ze znakiem armatora, za pomocą korby przez mechanizm przekładni wsuwano i wysuwano na dwóch zębatych prowadnicach. Wadliwość systemu sprawiła, że w 1927 roku

w trakcie przeprowadzonego remontu związanego z wymianą kotła parowego na nowy, produkcji H. Cegielski nr 1261 o ciśnieniu roboczym 12,5 atm, teleskopowo opuszczany komin zastąpiono klasycznym rozwiązaniem. Polegało ono na składaniu komina w kierunku rufy z zastosowaniem przeciwwag.

Drugą innowacją wyróżniającą statek był nietypowy układ napędowy, w którym jedną śrubę napędową zastąpiono dwiema o mniejszej średnicy, sprzężonymi poprzez przekładnię zębatą z jedną 200-konną maszyną parową potrójnego rozprężania.

W efekcie, nie tracąc na mocy, uzyskano mniejsze zanurzenie, które wynosiło

130 cm. Maszynę wraz z całym zespołem napędowym wyprodukowano w stoczni B.S.A.G. Pomruk jaki wydawała pracująca przekładnia, oraz charakterystyczny porównywalny do ryku krowy niskiej tonacji sygnał dźwiękowy sprawiły, że statek przezwano „krowa”.

W 1920 roku „WILHELMA” przejął Lloyd Bydgoski S.A., który dopiero 28 stycznia 1925 roku zmienił nazwę statku na „WISŁA”. W okresie międzywojennym „WISŁĘ”, wyposażono w komfortowy salon i kabiny pod pokładem. Zarówno wśród załóg, mieszkańców miasta oraz dyrekcji Lloyda Bydgoskiego, jednostkę postrzegano jako najsilniejszą i największą w kategorii parowców śrubowych. Niejednokrotnie jako statek flagowy, reprezentacyjny, wykorzystywany był do rejsów specjalnych. Jednym z nich był rejs statkiem po Brdzie, w którym 4 sierpnia 1924 roku w towarzystwie kardynała Augusta Hlonda, późniejszego prymasa Polski, uczestniczył prezydent RP Stanisław Wojciechowski. Podczas rejsu funkcję przewodnika pełnił działacz Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego Franciszek Grudziński, który opowiadał o ciekawszych miejscach i zabytkowych obiektach, które akurat mijał statek. Po upływie około godziny do przewodnika podszedł sekretarz Prezydenta dyskretnie upominając, aby powstrzymał się z przesadną relacją, prosząc zarazem o umiar w tym, o czym mówi. Sekretarz poinformował jednocześnie, że Pan Prezydent czuje się urażony i wprowadzony w błąd, ponieważ po tak długim

czasie jest rzeczą wręcz niewiarygodną, że ciągle jeszcze płyniemy przez małe miasto powiatowe jakim jest Bydgoszcz. „WISŁA” zgodnie z tradycją przedwojenną, okupacyjną

i powojenną, w niedziele i święta „solidaryzując się” z holownikami Lloyda udawała

„pasażera”. Zabierała na swój pokład maksymalnie 180 gości.

W latach okupacji holownik nosił nazwę „ERNST MÜLLER”. W 1945 roku parowiec powrócił do swego poprzedniego armatora i nazwy. W przypadającym na lata 50./60. ubiegłego wieku okres eksploatacji, humorystycznym akcentem związanym z przezwiskiem statku były sytuacje, kiedy na widok zbliżającej się „WISŁY”, pochodzący

z Wilna mechanik holownika „NURZEC” Stanisław Mieszkowski, charakterystycznym dla osób pochodzących z kresów wschodnich, śpiewnym akcentem „meldował” swojemu kapitanowi Juliuszowi Manikowskiemu: „Juullik kroowa lieeeci”. Zawołanie pana Stanisława przyjęło się i po długich latach z powodzeniem funkcjonuje wśród załóg bydgoskiej żeglugi jeszcze w latach 20. obecnego stulecia.

Nietypowy układ napędowy ulegając z upływem lat naturalnemu zużyciu (nadmierne przegrzewanie się przekładni zębatej) wymagał od mechaników statku szczególnej wiedzy, dbałości i troski, a w ostatnich latach służby również zaradności. Takim wyjątkowym mechanikiem, który miał swój okryty „tajemnicą zawodową” skuteczny

sposób i doskonale radził sobie z „niesforną” przekładnią, był jeden z najlepszych przed- i powojennych fachowców od maszyn parowych, mechanik Karol Lewandowski.

Jednak pomimo starań załogi, w 1961 roku podjęto decyzję o wycofaniu parowca

z eksploatacji.

W swój ostatni rejs „WISŁA” popłynęła rzeką, której imię nosiła przez niespełna 40 lat. Odstawiona w Chełmińskiej Bazie Remontowej, przez trzy lata czekała na dopełnienie swego losu. Złomowana w 1964 roku pozostawiła po sobie praktyczną „pamiątkę” – opaskę ze znakiem armatorskim, pasującą idealnie na komin holownika „NURZEC”

ex „KONRAD”.

– Franciszek Manikowski


Wydawca: Muzeum Kanału Bydgoskiego im. Sebastiana Malinowskiego

Wydawca II – Wydawnictwo Pejzaż, Stadnicki s.k.

Bydgoszcz 2025, Nakład 100 egz.

ISBN 978-83-67754-56-9

format B5, 32 strony