To debiut Marii Cichy - Autorce serdecznie gratulujemy.

Dziękujemy za zaufanie i możliwość opracowania tego zbioru.

A tak o opowiadaniach w wstępie pisze W. Barbara Jendrzejewska (poetka, autorka opowiadań, Szefowa Kawiarni Literackiej w bydgoskim DK „Modraczek”) W spóźnionym, prozatorskim debiucie Marii Cichy, Chichot losu, znajdujemy 22 teksty, które Autorka nazwała makabreskami, ale czy wszystkie są nimi w istocie, ocenią Czytelnicy. Mnie poruszyły najbardziej opowiadania: Malarz (!), Wesoła kostucha i Sąd Ostateczny. Oj, dają do myślenia!

Tak miłość w życiu i w powieści, np. Spóźnieni kochankowie Whartona, jak i książka debiutancka nie zna wieku. Po pięćdziesiątce prozatorsko debiutowali m.in. Jerzy Edigey (Polska, 51 lat) – Czek dla białego gangu, Catherine Poulain (Francja, 56) – Wielki marynarz, B.A. Paris (Anglia, 58) – Za zamkniętymi drzwiami (wciąż cieszy się ogromnym powodzeniem, również w Polsce), Fiona Barton (Anglia, 59) – Wdowa. A po sześćdziesiątce np. Leonard Zagórski (Polska, 65) – Inkarnacja, Matnia, czy po siedemdziesiątce Jamil Ahmad (Pakistan, 78) – Wędrowny sokół. Natomiast w wieku dziewięćdziesięciu lat swój thriller polityczny, Deadly Game, wydał brytyjski aktor, Michael Caine. Dla wielu z nich późny debiut okazał się bestsellerem.

Myślę, że Chichot losu Marii Cichy, spotka się z życzliwym przyjęciem Czytelników, bo zawarte w nim teksty bywają oryginalne i niebanalne, a bohaterami są ludzie (jakże nieprzewidywalni), zwierzęta (też niepopularne), a nawet sam Pan Bóg. Pierwszą książkę Autorki na pewno warto przeczytać, bo powodzenie dzieła zawsze zależy od odbiorcy. Natomiast pomysłowość Autorki dobrze rokuje na przyszłość, więc zapewne zaproponuje nam coś jeszcze, czego jej szczerze życzę.

Maria Agnieszka Katarzyna Rampalska-Cichy – to ja.

Jak to ładnie brzmi, niczym jakaś infantka hiszpańska, prawda? Nie, nieprawda. To żarcik. Bo ja lubię żarty, a nie lubię patosu i dłużyzn, cenię sobie krótką formę. W poezji – limeryki, fraszki, haiku, w prozie – opowiadania. Więcej treści w mniej pustych frazach.

Jestem emerytowanym księgarzem (nie księgarką, nie lubię feminatywów). Całe życie w wolnym czasie czytałam, a teraz od niedawna – piszę. Głównie limeryki i opowiadania.

Uwielbiam czarny humor, suspens (mój nick to makabreska), więc tym nasączyłam moje krótkie opowiastki. Są bardzo różne – kryminałki, kartki z pamiętnika, audycja radiowa, list, stend-up, historie z życia zwierząt, trochę opowieści nie z tego świata…

Jako że często mieszam makabrę z groteską, wiele moich utworów to makabreski. Pozornie zabawne, jednak myślę, że skłaniają do refleksji. Mam nadzieję, że czytanie tych opowiadań da odbiorcy tyle radości, ile mnie ich pisanie.

- Maria Cichy


Format 140 x 210, 120 stron

oprawa miękka uszlachetniona

Wydawnictwo Pejzaż, Bydgoszcz 2026